W wielu sytuacjach podróżuję, choć nie tak w ogromnej liczbie przypadków, jakbym chciał. Są to różnorodne podróże: w pewnych przypadkach bliskie, w pewnych przypadkach dalekie. Od czasu do czasu skuszę się na wycieczkę zagraniczną. W większości zdarza się to wtedy, kiedy zaplączę się w uliczkę, na której posiadają prywatne przedstawicielstwa biura podróży. Nie potrafię się wtedy opanować. Inne sprawy ida na bok, a znajomi, z którymi się umówiłem, muszę poczekać (prawdopodobnie, że przezornie użyję komórki i odwołam spotkanie).
Snuję się wtedy po biurach, dyskutuję z obsługą, przeglądam prospekty. Naprzykrzam się, grymaszę i najczęsciej opuszczam biuro żegnany wrogimi spojrzeniami personelu. W ostatnim czasie często niż zazwyczaj ląduję w biurze podrózy Itaka. Chyba posiadają mnie już tam dosyć, ponieważ pomimo mojego żywego zainteresowania podróżą do Egiptu odpowiadają mi półsłówkami, jeżeli już w ogóle. Tak faktycznie, to chyba woleliby, zbym już do nich nie przychodził. Niestety, na tyle szczęścia nie mogą liczyć. Aktualnie na moim koncie pojawiła się nieplanowana gotówka, więc mam zamysł odwiedzić moje ulubione biuro Itaka w najbliższych dniach. Może dosłownie zdecyduję się na zakup jednej z wycieczek do Egiptu, ponieważ długie godziny dyskusji z pracownikami biura nieam przekonały mnie do wyjazdu.
No, niemniej jednak jeszcze zobaczymy…
